Często podejmujemy decyzje, a zaraz po tym ich żałujemy. Miałam tak, gdy kupiłam torbę, która miała mi się przydać, a na razie jest bezużyteczna i leży w szafie pod stertą ubrań. Myślałam, że jej potrzebuję, bo nie miałam żadnej innej. Było tak do momentu zakupu. Potem stwierdziłam, że średnio mi się podoba, jest duża, a ja mam mało rzeczy i nie mam jej nawet gdzie nosić. Gdy teraz na nią patrzę, stwierdzam, że brzydka nie jest, praktyczna może być, ale wciąż mam wątpliwości, czy nadaje się akurat dla mnie.
Podobnie było z sukienką na święta, zamówioną przez internet. Na modelce wyglądała zjawiskowo, na mnie już niekoniecznie. Miałam ją raz na sobie, w święta i ograniczyłam wyjścia w niej do minimum. Patrząc na siebie w lustrze, czułam się jak Fiona (po zmianie w ogrzycę). Ubrałam ją ostatnio do szkoły, by się ,,przemóc" i spróbować ją zrozumieć, jakkolwiek to brzmi.
Do czego zmierzam?
Sama nie wiem, ten post miał być o słoikach, jednak zmienił się w przytaczanie historii z niedalekiej przeszłości. Nie zamierzam Was w tym momencie przestrzegać przed niewłaściwymi zakupami, nie taki jest mój cel. Kupujcie co chcecie, żałujcie później (lub nie).
Dzisiaj rozpoczynają się moje ferie i prawdopodobnie będę je spędzać tak, jak co roku - samotnie. Nie mam szczęścia co do terminów. Osoby,z którymi bym chciała je spędzić albo chodzą w tym czasie do szkoły, albo mają już jakieś plany. Postanowiłam przez ten czas rozwinąć się trochę niczym papier toaletowy. Planuję zacząć czytać więcej książek, nie wiem, czy wiecie, ale wysoko rozwinięte państwa mają bardzo duży poziom czytelnictwa. Zastanawiam się również nad zakupem drutów i włóczki, aby rozpocząć z nimi przygodę. W szkole podstawowej na lekcjach techniki uczyliśmy się robić na drutach lub szydełku, szło mi całkiem nieźle. Kolorowanki dla dorosłych, połącz kropki, krzyżówki czy sudoku też są dobrą alternatywą. Zamierzam poświęcić trochę czasu dla siebie, na relaks i odpoczynek, jednak nie tylko w internecie. Chcę znaleźć inne zainteresowania niż komputer/telefon i rozwijać się dzięki nim.
piątek, 27 stycznia 2017
czwartek, 26 stycznia 2017
Śliwkowe piękności
Dzisiaj będzie króciutko, chcę się podzielić ładnymi zdjęciami zrobionymi przeze mnie. Tyle, jeśli chodzi o wstęp, zapraszam do obejrzenia:)
czwartek, 19 stycznia 2017
Myślodsiewnia
Niestety, ale zauważyłam, że mam problem z wysławianiem się. Nie potrafię ułożyć dłuższej logicznej wypowiedzi, niż na kilka zdań. Chciałam z tego miejsca zrobić taką "Myślodsiewnię",
w chwili zakładania bloga miałam na niego pełno pomysłów, lecz gdy doszło do realizacji... pękło. Zamieszczam wpisy raz na kilka miesięcy, zaniedbuję coś, co miało służyć do stania się bardziej systematyczną osobą oraz kształcenia umiejętności. Paradoks. Lubię to słowo, chociaż nie do końca potrafię podać jego definicję. Podobno, gdy człowiek nie potrafi czegoś wytłumaczyć, oznacza to, że tego nie rozumie. Nic bardziej mylnego... Równie dobrze można by zapytać kogoś, co to jest kamień? "To, to twarde na Ziemi." Nie wygląda to zbyt okazale... Czy jeśli nie potrafię zdefiniować pojęcia kamień, to znaczy, że nie wiem czym on jest? Są takie rzeczy, które się wie.
"Z powietrza" :).
A czy gdybym zapytała Ciebie, co jest najważniejsze w Twoim życiu? Miłość, Przyjaźń... Lecz czym jest ta miłość, a czym przyjaźń? Czy jeśli nie wiem, jakie reakcje chemiczne zachodzą wewnątrz człowieka po zjedzeniu kostki czekolady, to nie mogę być po tym uśmiechnięta? Dlaczego jedno ma wykluczać drugie? Wiadomo, im większa świadomość działań, tym dla nas lepiej. Lecz, czy jeśli nie wiem, kto jest bohaterem narodowym w Bangladeszu, to już nie mogę tam jechać? Jakaś wiedza ogólna zawsze jest potrzebna, na przykład, by mimo dobrych intencji kogoś nie obrazić.
Załóżmy, że wybierasz się do Japonii na kilka dni. Pewien człowiek był dla Ciebie niesamowicie uprzejmy. Chcesz się za to odwdzięczyć wysokim napiwkiem, lecz... Przez swoją nieświadomość możesz go urazić i zdezorientować, bowiem takie zachowania w Kraju Kwitnącej Wiśni są traktowane jako obraza.
Co za baba... Najpierw mówi, że nie można wiedzieć wszystkiego, a teraz wyjeżdża z Japonią
i brakiem świadomości...
Faktycznie. Pokazałam trochę inną sytuację, ale zrobiłam to w konkretnym celu. Nie chcę zostać odebrana, jako potępiacz wiedzy i świadomości, bo nie o to tutaj chodzi. Mam dla Ciebie specjalne zadanie. Sam spróbuj wyciągnąć wnioski. Zastanów się, co tu jest istotą sprawy. Analizę
i interpretację zostawiam już Tobie.
w chwili zakładania bloga miałam na niego pełno pomysłów, lecz gdy doszło do realizacji... pękło. Zamieszczam wpisy raz na kilka miesięcy, zaniedbuję coś, co miało służyć do stania się bardziej systematyczną osobą oraz kształcenia umiejętności. Paradoks. Lubię to słowo, chociaż nie do końca potrafię podać jego definicję. Podobno, gdy człowiek nie potrafi czegoś wytłumaczyć, oznacza to, że tego nie rozumie. Nic bardziej mylnego... Równie dobrze można by zapytać kogoś, co to jest kamień? "To, to twarde na Ziemi." Nie wygląda to zbyt okazale... Czy jeśli nie potrafię zdefiniować pojęcia kamień, to znaczy, że nie wiem czym on jest? Są takie rzeczy, które się wie.
"Z powietrza" :).
A czy gdybym zapytała Ciebie, co jest najważniejsze w Twoim życiu? Miłość, Przyjaźń... Lecz czym jest ta miłość, a czym przyjaźń? Czy jeśli nie wiem, jakie reakcje chemiczne zachodzą wewnątrz człowieka po zjedzeniu kostki czekolady, to nie mogę być po tym uśmiechnięta? Dlaczego jedno ma wykluczać drugie? Wiadomo, im większa świadomość działań, tym dla nas lepiej. Lecz, czy jeśli nie wiem, kto jest bohaterem narodowym w Bangladeszu, to już nie mogę tam jechać? Jakaś wiedza ogólna zawsze jest potrzebna, na przykład, by mimo dobrych intencji kogoś nie obrazić.
Załóżmy, że wybierasz się do Japonii na kilka dni. Pewien człowiek był dla Ciebie niesamowicie uprzejmy. Chcesz się za to odwdzięczyć wysokim napiwkiem, lecz... Przez swoją nieświadomość możesz go urazić i zdezorientować, bowiem takie zachowania w Kraju Kwitnącej Wiśni są traktowane jako obraza.
Co za baba... Najpierw mówi, że nie można wiedzieć wszystkiego, a teraz wyjeżdża z Japonią
i brakiem świadomości...
Faktycznie. Pokazałam trochę inną sytuację, ale zrobiłam to w konkretnym celu. Nie chcę zostać odebrana, jako potępiacz wiedzy i świadomości, bo nie o to tutaj chodzi. Mam dla Ciebie specjalne zadanie. Sam spróbuj wyciągnąć wnioski. Zastanów się, co tu jest istotą sprawy. Analizę
i interpretację zostawiam już Tobie.
lukrowany fałsz
Dzień dobry,
Właśnie odkryłam na youtubie moją starą playlistę zapisaną "♥". Było tam pełno utworów rapowanych. Stąd nazwa posta nie jest przypadkowa :). Co prawda, pochodzi ona sprzed dwóch i pół roku, jednak nie można przecież stać w miejscu. Teraz ciężko zdefiniować, jaki typ muzyki lubi osoba, która jej prawie wcale nie słucha. Mam na to zbyt mało czasu. Tak jakby. Czasem wolę rezygnować z czynności mniej istotnych, na rzecz tych ważniejszych.
https://www.youtube.com/watch?v=vKF5TN_W7Sc
Ostatnio natrafiłam na kilka piosenek, które myślę, że większość ludzi zna. Ale czy wszyscy pamiętają ich tytuły? A wykonawców? Można by w to zwątpić. Takie nieliczne, jak:
Właśnie odkryłam na youtubie moją starą playlistę zapisaną "♥". Było tam pełno utworów rapowanych. Stąd nazwa posta nie jest przypadkowa :). Co prawda, pochodzi ona sprzed dwóch i pół roku, jednak nie można przecież stać w miejscu. Teraz ciężko zdefiniować, jaki typ muzyki lubi osoba, która jej prawie wcale nie słucha. Mam na to zbyt mało czasu. Tak jakby. Czasem wolę rezygnować z czynności mniej istotnych, na rzecz tych ważniejszych.
https://www.youtube.com/watch?v=vKF5TN_W7Sc
Ostatnio natrafiłam na kilka piosenek, które myślę, że większość ludzi zna. Ale czy wszyscy pamiętają ich tytuły? A wykonawców? Można by w to zwątpić. Takie nieliczne, jak:
- I'll be missing you
- Gangsta's paradise
- Kiss by a Rose
- Beautiful girls
- Nelly
- Lonely
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






