czwartek, 16 lutego 2017

Być albo nie być! To wielkie pytanie...

Zapewne większość z Was przerabiała (lub będzie dopiero robić) w gimnazjum tragedię Szekspira pt. ,,Romeo i Julia". Trzeba być mocno zacofanym w świecie kultury, by nie słyszeć o tym twórcy. Nie zamierzam tu demonstrować jego życiorysu, bądź uznawać ludzi, którzy go nie znają za głupców. To błąd. Jednakże uważam, że sam fakt wiedzy o jego istnieniu i działalności nie powinien być dla kogokolwiek obcy.

Często mam problem z zapisywaniem tego nazwiska... Shekespeare... Shakespeare... Shakespear... dlatego zostaję przy spolszczonym Szekspirze.

Nigdy nie zrozumiem nauczycieli zadających prace domowe na ferie/święta/wakacje... Przecież ten czas jest dla nas, by odpocząć, a nie myśleć o niezrobionych jeszcze zadaniach.
Planowałam zacząć czytać przez ferie, więc zadana lektura- ,,Makbet"- nie była dla mnie złą wieścią. Motywacja by się ruszyć do czytania i ruszyć książkę.
,,Hamlet" był lekturą dodatkową, dla chętnych, a na zaliczenie go są aż trzy sposoby.

Oba utwory mają ze sobą kilka cech wspólnych:

  • Każdy z nich jest  tragedią;
  • Motyw władzy;
  • Śmierć głównego bohatera na koniec książki (ups... spoiler:));
  • Mają wspólnego autora:)
  • 5 aktów;
  • Występują istoty nieistniejące naprawdę, np. czarownice, duchy.
Na pewno znalazłoby się ich więcej ;)
Ale cóż... analiza porównawcza, to poziom rozszerzony, a mi się nie chce tak wnikliwie porównywać tych dwóch tekstów ;). Lenistwo to spora wada... Często ogranicza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz