Często mam problem z zapisywaniem tego nazwiska... Shekespeare... Shakespeare... Shakespear... dlatego zostaję przy spolszczonym Szekspirze.
Nigdy nie zrozumiem nauczycieli zadających prace domowe na ferie/święta/wakacje... Przecież ten czas jest dla nas, by odpocząć, a nie myśleć o niezrobionych jeszcze zadaniach.
Planowałam zacząć czytać przez ferie, więc zadana lektura- ,,Makbet"- nie była dla mnie złą wieścią. Motywacja by się ruszyć do czytania i ruszyć książkę.
,,Hamlet" był lekturą dodatkową, dla chętnych, a na zaliczenie go są aż trzy sposoby.
Oba utwory mają ze sobą kilka cech wspólnych:
- Każdy z nich jest tragedią;
- Motyw władzy;
- Śmierć głównego bohatera na koniec książki (ups... spoiler:));
- Mają wspólnego autora:)
- 5 aktów;
- Występują istoty nieistniejące naprawdę, np. czarownice, duchy.
Ale cóż... analiza porównawcza, to poziom rozszerzony, a mi się nie chce tak wnikliwie porównywać tych dwóch tekstów ;). Lenistwo to spora wada... Często ogranicza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz